Każdy rok zostawia po sobie jakiś
ślad. Logiczne? To możemy przejść dalej. A co z postanowieniami noworocznymi?
Pryskają jak bańki mydlane, które bezwiednie są kierowane przez wiatr.
Przynajmniej u mnie było tak od zawsze. Jeszcze niedawno prowadziłam innego
bloga, który zginął śmiercią naturalną. Przynajmniej w moim sercu. I to nie
jest tak, że nie wspominam go dobrze. Wspominam go świetnie, tylko coś się
wypaliło. Od tak. A jak się wypala, to znaczy, że szkoda na to energii. Ale czy
na pewno? Ten post nie jest o tym, więc koniec, kropka, wykrzyknik.
Dlaczego nie mogę zmienić swojego
podejścia do świata? W końcu wszystko siedzi w głowie. Dobrze, niech będzie,
spróbujmy po raz ostatni. Przecież kocham pisać, kocham wyrażać swoje myśli w
sposób mniej lub bardziej udolny na kartce papieru, na stronie edytora tekstu.
Wychodzi to mniej lub bardziej udolnie, ale sprawia mi frajdę. Szkoda tylko, że
tak często o tym zapominam. I po co to
lanie wody Potworku? Trzy kropki, przecinek, spacja, enter.
Lista unikalnych,
indywidualnych, wybuchowo-bombowych postanowień noworocznych (jeżeli oczekujesz tu kreatywności, to
możemy się pożegnać):
-Zacząć
całkowicie samodzielne życie, bez niczyjej pomocy, znaleźć pracę, którą
będę mogła pogodzić ze studiami (po ostatnim ciężkim, letnim semestrze).
-Prowadzić
bloga regularnie ( tego bloga, na starego nie mam siły) i przekonać się,
że Wordpress to dobre rozwiązanie.
-W
końcu schudnąć, bo ostatnio śliczna oponka wpisała się w mój wygląd.
-Zdać
wszystkie egzaminy w obu sesjach!
-Mieć
więcej cierpliwości i pozytywnego nastawienia do świata.
-Zwiedzać,
podróżować, poznawać, smakować.
-Odnaleźć
w sercu, co chcę robić w przyszłości.
-Nie
przejmować się tak każdą głupotą.
-Nie
być tak zamkniętą w sobie osobą, kochającą siedzenie w domu.
-Zacząć
prowadzić regularnie Instagrama, którego połączę z blogową działalnością.
I to chyba byłoby na tyle. Fajerwerki
proszę i fanfary i może coś dobrego do picia. Wiele i jednocześnie niewiele. Jakie
to skomplikowane, a za razem proste. Ironia na poziomie średnio-zaawansowanym.
Czemu nie umiem normalnie pisać?
Może próbując sklecić normalne
zakończenie zastosuję sztuczkę starą jak świat. Zadam takie głębokiej treści
pytanie. Dobra, dobra żartuję. A może nie? Nie wiem. Tak. Nie. Może.
Myślicie, że
postanowienia noworoczne to dobry pomysł? Ja nie jestem do końca
przekonana. Macie jakieś plany, które
chcecie zrealizować? A może udało się
już to wykonać? Może ktoś mi da w
końcu dobry, dający nadzieje przykład!


Szczerze mówiąc gdzieś w głowie mam bardzo podobne postanowienia :) Nie wierzę za bardzo w takie postanowienia - łatwo przyszło, łatwo poszło - w sumie zaczęłam odchudzać się już w listopadzie i dawno stwierdziłam, że nie potrzebuję okazji do postanowień :)
OdpowiedzUsuńSzczęśliwego nowego roku!
/ chodzmypopoecic.blogspot.com
W tym roku jakoś do postanowień mnie nie ciągnie, oczywiście mam cele, ale one są cały czas, a nie tylko na Nowy Rok
OdpowiedzUsuńNowy post, serdecznie zapraszam
Odbicie lustra…
Ja nigdy w życiu nie miałam postanowienia noworocznego i jakoś mnie do tego specjalnie nie ciągnie! Jednak trzymam kciuki za Ciebie ♥
OdpowiedzUsuńPozdrawiam SharpeeE i zapraszam do mnie ♥
Nie jestem pewna, że postanowienia noworoczne różnią się od innych postanowień, ale też je mam na blogu :) Życzę powodzenia!
OdpowiedzUsuń