2016


Każdy rok zostawia po sobie jakiś ślad. Logiczne? To możemy przejść dalej. A co z postanowieniami noworocznymi? Pryskają jak bańki mydlane, które bezwiednie są kierowane przez wiatr. Przynajmniej u mnie było tak od zawsze. Jeszcze niedawno prowadziłam innego bloga, który zginął śmiercią naturalną. Przynajmniej w moim sercu. I to nie jest tak, że nie wspominam go dobrze. Wspominam go świetnie, tylko coś się wypaliło. Od tak. A jak się wypala, to znaczy, że szkoda na to energii. Ale czy na pewno? Ten post nie jest o tym, więc koniec, kropka, wykrzyknik.
Dlaczego nie mogę zmienić swojego podejścia do świata? W końcu wszystko siedzi w głowie. Dobrze, niech będzie, spróbujmy po raz ostatni. Przecież kocham pisać, kocham wyrażać swoje myśli w sposób mniej lub bardziej udolny na kartce papieru, na stronie edytora tekstu. Wychodzi to mniej lub bardziej udolnie, ale sprawia mi frajdę. Szkoda tylko, że tak często o tym zapominam. I po co to lanie wody Potworku? Trzy kropki, przecinek, spacja, enter.


Lista unikalnych, indywidualnych, wybuchowo-bombowych postanowień noworocznych (jeżeli oczekujesz tu kreatywności, to możemy się pożegnać):


-Zacząć całkowicie samodzielne życie, bez niczyjej pomocy, znaleźć pracę, którą będę mogła pogodzić ze studiami (po ostatnim ciężkim, letnim semestrze).
-Prowadzić bloga regularnie ( tego bloga, na starego nie mam siły) i przekonać się, że Wordpress to dobre rozwiązanie.
-W końcu schudnąć, bo ostatnio śliczna oponka wpisała się w mój wygląd.
-Zdać wszystkie egzaminy w obu sesjach!
-Mieć więcej cierpliwości i pozytywnego nastawienia do świata.
-Zwiedzać, podróżować, poznawać, smakować.
-Odnaleźć w sercu, co chcę robić w przyszłości.
-Nie przejmować się tak każdą głupotą.
-Nie być tak zamkniętą w sobie osobą, kochającą siedzenie w domu.
-Zacząć prowadzić regularnie Instagrama, którego połączę z blogową działalnością.


I to chyba byłoby na tyle. Fajerwerki proszę i fanfary i może coś dobrego do picia. Wiele i jednocześnie niewiele. Jakie to skomplikowane, a za razem proste. Ironia na poziomie średnio-zaawansowanym. Czemu nie umiem normalnie pisać?
Może próbując sklecić normalne zakończenie zastosuję sztuczkę starą jak świat. Zadam takie głębokiej treści pytanie. Dobra, dobra żartuję. A może nie? Nie wiem. Tak. Nie. Może.


Myślicie, że postanowienia noworoczne to dobry pomysł? Ja nie jestem do końca przekonana. Macie jakieś plany, które chcecie zrealizować? A może udało się już to wykonać?  Może ktoś mi da w końcu dobry, dający nadzieje przykład! 

4 komentarze:

  1. Szczerze mówiąc gdzieś w głowie mam bardzo podobne postanowienia :) Nie wierzę za bardzo w takie postanowienia - łatwo przyszło, łatwo poszło - w sumie zaczęłam odchudzać się już w listopadzie i dawno stwierdziłam, że nie potrzebuję okazji do postanowień :)
    Szczęśliwego nowego roku!
    / chodzmypopoecic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. W tym roku jakoś do postanowień mnie nie ciągnie, oczywiście mam cele, ale one są cały czas, a nie tylko na Nowy Rok
    Nowy post, serdecznie zapraszam
    Odbicie lustra…

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nigdy w życiu nie miałam postanowienia noworocznego i jakoś mnie do tego specjalnie nie ciągnie! Jednak trzymam kciuki za Ciebie ♥

    Pozdrawiam SharpeeE i zapraszam do mnie ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie jestem pewna, że postanowienia noworoczne różnią się od innych postanowień, ale też je mam na blogu :) Życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń

Za każdy komentarz bardzo cieplutko dziękuję, oczywiście staram się odwiedzić wszystkich komentujących i z radością czytać ich wpisy.